Z pamiętnika kolędnika...
"Dnia dwudziestego siódmego grudnia dwa tysiące szóstego roku po narodzeniu Chrystusa, zgodni z obyczajem tradycją i z zapałem na kolendę wyruszyło. A nas tylu co widzicie było. Kolendowanie zaczeliśmy od wsi Maćkowa Ruda nad Czarno Ańćo w sklepie gdzie się Panowie rano schodzą, to był początek. Kolejna wieś Buda Ruska zaczynamy od Sołtysa jak by nie inaczej jest w domu, tu spotkanie w domu dzieci babcia, poczęstunek co do tańca nas i Sołtysa porywa. Umówieni i nie umówieni chodzimy dom po domu, co raz raźniej tam śpiewamy. Z ludzimi się spotykamy, dawno temu kolendników we wsi tu nie było, tak mówiono. Spotykamy też w tej wsi ludzi co jeszcze na święta czekają , pozdrawiają rozmawiają mówią że post jeszcze mają do Trzech Króli czekają wtedy zapraszają. Powracając z Budy Ruskiej wcześnie było więc do Rudy Maćkowej jeszcze nas ruszyło i tak do późnej nocy było. Ciemno się zrobiło jak na tym się nie skończyło. Wysoki Most to się dobrze tak kończyło. Nie jednenu z nas się nie śniło że tak dobrze dawno temu po kolędzie było. Dnia nowego ruszyć czas było w planie dwie wsie Studziany Las tak tam było.
Kolęda nie jedno ma w zwyczaju, więc ludzie sami niech do niej wracają. Dziękując tym co nas przyjeli pozostajemy w nadziei."
|