|
|
|
Teskty pisane suwalską gwarą autorstwa Pana Mieczysława Ratasiewicza, które publikowane były na łamach "Tygodnika Suwalskiego". Serdecznie
dziękujemy autorowi oraz redakcji gazety za ich udostępnienie.
"Ruskie tanki"
Było to jekości tak za pare lat pośle wojny. W te zime śmiegu nimozebnie nawaliło. W tamtech casach
zawdy tego śmiegu bywało do łodkazu, nie to co tera, ale juzej tamtej zimy dowaliło jego przez nijekiego tołku. Na
wioskach jek dzie ponawiewało jego rowno z dekiem, a bywało jek casem, ze tylo kominy nad kurhanoma sieśwecili.
Ani jek wyleźć, ani jek doleżć nie było mozna, a i strach było podumać, co to bedzie, jek słonecko przygrzeje i łodliga
na wiosne przydzie, jek to wsio sietopić zacnie.
Mrozy w tamte zime trzymali jekości tak do pułowy kwietnia i jenego dnia zaodraz i wiosna i łodliga nastała.
Bez jene noc ciepłe dezdzy fest popadali, za dnia słonko fest przygrzało i te wsie śmiegi patrzający stali sietopić.
Jenego wiecora w Przerośli wsie ludzi jek sienalezy spać siepokładli. Wsio ścichło, tak jek to po nocy, a tu
naraz jek nie pudzie ziachot łundzie łod Mocnark i Staciowki. Ludzi wsie siepoprzecykali. Chto tylo mog, na podworze
abo na drogie wylatuwał i słuchał. Wsie do jenego łusy nastawili, w noc siepatrzajo, a koznemu ciarki po zaskorzu
chodzo. A tu ziachot łod granicy idzie nimozebny. Łod puscy idzie, tej za Staciowko, na Zitkiemi, tatekby tamuj
jekieście mocy niecyste siekotłowali.
Ludzi zaceli kupamy siezbierać kole płotow. Baby beco i ślozy fartuchoma łobcierajo. Chłopy margotne,
nachmulone, lo spodełba siepatrzajo i mruco jene do drugiech: Jek nic, tylo trzecia wojna siezacyna. Ruskie tanki
walo bez pusce na Dubniki i Goldap. Tylo patrzać, a i łu nas zara bedo. Ludzi! Siebierzem gromoździć, co chto i
wiela chto moze, bo jek ta saranca łodzie znowuś sieźwali, to nicemu i nikomu nie przepusco.
Baby beco. Dzieci siepoprzecykali jek ta meleweta nastała i tera ślozy matkam w spodnicy lejo. Chłopy
stojo, machorkie kurzo, roco na cem śwat stoi i same nie wiedzo, co jem robić przydziesie. A tu cas leci.
Moze tak pośle jekiej godziny chtorneści powieda: Weśta tylo chłopy posłuchajta, cy mnie tylo siezdaje,
cy tak je. Toć ten ziachot stale w tem jenem miejscu i stale taki samiurny, jeki i przodej buł. Wy, to nie bedo tanki, to
bedzie cości insego.
Wsie, co do jenego, ducha zataili i dalej łusy nastawiać. Jo, wiecie - powieda drugi - sprawiedliwie mowicie. Ja -
powieda - bułem we wojsku. Po mojemu to tanki tak nie ziachoco. To musowo bedzie cości drugiego.
Tera trzeci siełodezwał i powieda: Łobacta tylo, wiele casu juzej łodzie stojem. Jek by to byli ruskie
tanki, to juzej dotela by łodzie i po nas prześli, a to wsio stale w tem samem miejscu ziachoce. Chodźta - powieda -
spać pudziem. Nocy skoda. Jutro, za dnia siełobacy. Chtości cości bedzie ło tem ziachotaniu wiedział. Toć to, jek po
mojemu, wsio bedzie tatekby na Caple, Śtejtra abo na Bitowskiego. Joni musowo bedo wiedzieć, co tamuj tak
ziachoce.
Pośli spać ludziska, ale stracha dalej mieli i dopieru na jutro na renek, jek bachury do skoły pośli, to
juzej wsio stało widne. Ryniakowem Rowem kole Capli, rykamy w Łowiesach i na Sypytce takie wody z tej łodligi
pośli, ze ziem derło, drzewa najtęzse łobalało, kamieni wlokło, a dzie była jeka kładka abo mostek, to wsio woda
zabrała. No i bez to wielgi ziachot posed dokoła i ludzi tęgo siepowyrasali. Jek to wsio siepokazało - wsie
łodziepneli. Trzeciej wojny jesce Pambog broniuł. Ruskie tanki nie nadyśli.
Mieczysław Ratasiewicz
powrót >>>
|
|
|
|